Weszłam w powiadomienia. Chciałam mieć pewność, że nie pominęłam żadnego komentarza. Czasem zdarzało mi się jakiś przeoczyć. Rzadko zdarzała się taka sytuacja, ale jednak. Przejrzałam te pochodzące z najbliższych dwóch dni. Moim oczom od razu rzuciło się profilowe zdjęcie, na którym znajdowała się czerwonowłosa dziewczyna. "Wiem, co czujesz, ponieważ ze mną jest podobnie" - przeczytałam treść jej komentarza, który musiałam przeoczyć. Weszłam w link, aby zobaczyć, do której był dodany. Uśmiechnęłam się widząc zdjęcie jednego z moich idoli oraz tekst płynący prosto z serca obok niego.
Weszłam w profil dziewczyny. Poczułam chęć napisania do niej. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś podobnego. Po raz pierwszy chciałam napisać do całkiem mi obcej osoby.
DaydreamGirl: Hej. Dziękuje za skomentowanie mojej pracy. Nie wyobrażasz sobie, ile to dla mnie znaczy.
Wysłałam. Chciałam poczekać na odpowiedź dziewczyny. Nie było mi to jednak dane, ponieważ do moich uszu dotarł dzwonek telefonu. Pojechałam krzesłem do łóżka, po czym sięgnęłam po urządzenie. Moim oczom ukazało się zdjęcie mojej najlepszej przyjaciółki, Emily. Nacisnęłam na zieloną słuchawkę i przyłożyłam go do ucha.
- Halo? - zapytałam, udając, iż nie wiem, kto dzwoni.
- Hej, Marie. Masz może ochotę przyjść do mnie? - usłyszałam znajomy głos przyjaciółki.
Rozejrzałam się po pokoju, sprawdzając, czy wszystko mam posprzątane oraz zrobione. Gdyby coś było nie tak, nie pomyślałabym nawet o wyjściu z domu. Propozycja mojej przyjaciółki zdziwiła mnie nieco, ponieważ to ja zazwyczaj proponowałam wyjście. Ona rzadko wychodziła z taką inicjatywą.
- Z wielką chęcią - powiedziałam, a następnie pożegnałam się z nią.
Wstałam z krzesła obrotowego, wyłączając przy okazji laptopa. Zanim opuściłam pomieszczenie, zerknęłam na swoje odbicie w lustrze. Moim zdaniem wyglądałam dobrze w krótkich, lekko poszarpanych spodenkach oraz zwykłej białej bluzce na ramiączka. Moje jasnobrązowe włosy były związane w wysokiego kucyka, który był moim znakiem rozpoznawczym, tak samo jak biało - czarne super star'y, znajdujące się na moich nogach. Chwyciłam swoje ulubione perfumy, stworzone przez chyba najsławniejszy zespół na tamtą chwilę. Uwielbiałam ich kwiatowy zapach. W porównaniu do innych był świeży oraz pobudzał do działania.
Wyszłam ze swojego pokoju. Zamknęłam drzwi, po czym poprawiłam tabliczkę znajdującą się na nich. Nie miałam pojęcia, co mam zrobić, aby się nie przekrzywiała. Postanowiłam sobie jednak nie zawracać tym głowy w tamtej chwili. Zbiegłem po białych schodach na dół. Do moich uszu dotarł szum wody, co oznaczało, że moja rodzicielka znajduję się w kuchni. Poszłam, jak najciszej się dało do przedpokoju. Nie potrzebowałam zbędnych pytań. Kochałam moją rodzinę, ale czasami potrzebowałam od niej odpocząć.
Opuściłam dom, zamykając za sobą, jak najciszej się dało. Moja przyjaciółka mieszkała jedynie kilometr ode mnie, co mnie niezmiernie cieszyło. Beeston nie było dużym miasteczkiem. Nie stanowiło to dla mnie jednak problemu. Lubiłam ciszę, która w nim panowała. Niektórzy ludzie mylili je z dzielnicą Leeds. Nie dziwiło mnie to, w końcu miała tę samą nazwę. Znajdowało się ona jednak w zupełnie innym hrabstwie. Miasteczko, w którym mieszkałam znajdowało się w Nottinghamshire, a dzielnicą w West Yorkshire.
Po dziesięciu minutach znalazłam się pod domem Emily. Był on niewielkich rozmiarów, wybudowany z czerwonej cegły. Dach pokryty był czarną blachą. Podeszłam do ciemnych drzwi. Nacisnęłam dzwonek. Nie musiałam długo czekać, aż usłyszałam skrzyp zawiasów. Spojrzałam w stronę, w której jeszcze chwilę wcześniej znajdowała się drewniana powierzchnia. Moim oczom ukazała się postać mojej przyjaciółki. Znałam się z nią od przedszkola. Moja rodzicielka była przeciwna tej znajomości, ale ignorowałam się.
Przyjrzałam się uważnie postaci mojej przyjaciółki. Była dość okrągłą osobą, ale bez przesady. Tamtego dnia miała na sobie. Krótkie spodenki oraz czarną bluzkę w różnokolorowe kwiaty. Jej ciemne włosy, jak zwykle były rozpuszczone. Ich końcówki były zafarbowane na zielone. Wiedziałam, iż zrobiło to bibułą. Od kiedy ją znam, tak robiła.
- Cześć - przytuliła mnie. - To, co porobimy?
- Może się przejdziemy? - uśmiechnęłam się, odsuwając się do mnie.
Moja przyjaciółka jedynie przytaknęła. Emily wsunęła swoje nogi w błękitno - różowe japonki. Wyszła z domu, zamykając drzwi na klucz. Jak się domyślałam jej mama była w pracy, a brat gdzieś wyszedł.
Cieszyłam się na spacer z nią. Mogłyśmy na spokojnie porozmawiać. Poza tym chciałam czerpać, jak najlepiej się dało z ostatnich dni wakacji. Miałam na dzieję, że po drodze nie spotkamy nikogo z naszych znajomych. Lubiłam spędzać czas z przyjaciółką, ale kiedy był z nami ktoś inny, ja schodziłam na drugi plan. Nieraz bywało, tak, iż nawet stawałam się obiektem żartów.
W mojej głowie nadal siedział komentarz czerwonowłosej dziewczyny. Nie mówiłam o niej Emily, ponieważ nie widziałam w tym najmniejszego sensu. Bardzo prawdopodobne było to, że zacznie być zazdrosna. Nie miałam pojęcie, czy jest to możliwe. Zresztą na tamtą chwilę sytuacja nie wydawała mi się być, aż tak poważna, aby mówić o niej komukolwiek.
***
Kiedy wróciłam do domu dochodziła dwudziesta. Byłam zmęczona, a
w dodatku głodna. Zdjęłam buty i po cichu wyszłam z przedpokoju. Nie
wiedziałam, gdzie znajdowała się moja rodzicielka. Miałam nadzieję, iż
nie natknę się na nią w drodze do pokoju. Wolałam uniknąć wyjaśnień,
gdzie byłam przez cały dzień, a przynajmniej zaczekać z wyjaśnieniami do
rana. Mimo, że miałam skończone już szesnaście lat, kobieta traktowała
mnie, jak dziecko. Twierdziła, iż jest zupełnie inaczej, ale ja czułam
co innego.Weszłam do kuchni, aby wziąć sobie coś do jedzenia. W pomieszczeniu panowała ciemność. Wymacałam dłonią włącznik światła. Kiedy nastąpiła jasność, podskoczyłam. Przy kuchennym blacie siedziała moja dziewięcioletnia siostra. W jej dłoni spoczywało ciastko, a przed nią leżała pusta paczka oraz okruszki. Jak tylko zdała sobie sprawę z mojej obecności zeskoczyła z kuchennego stołka. Zaczęła iść w stronę wyjścia. Kiedy była koło mnie, zatrzymała się i spojrzała na mnie brązowymi oczami.
- Nic nie widziałaś - powiedziała cicho, mijając mnie.
Musiałam kryć ją, zresztą nie pierwszy raz. Mała od kiedy tylko skończyła cztery lata, myszkowała jakieś przysmaki po kątach. Zawsze, gdy nasza rodzicielka, jakieś znajdowała musiałam ukrywać, iż nic o tym nie wiem. Na początku ukrywanie mojego kłamstwa nie należało do łatwych rzeczy, ale z czasem nauczyłam się to tuszować.
Podeszłam do blatu. Sprzątnęłam pozostałości po "małym występku" mojej siostry. Kiedy ogarnęłam bałagan, podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej pozostałości z obiadu, na którym mnie nie było. Podgrzałam naleśniki w mikrofali. Wzięłam ciepły talerz oraz słoik z nutellą i łyżkę. Z tak przygotowaną kolacją poszłam na górę do swojego pokoju. Znałam go na pamięć, dlatego nie włączałam światła. Od razu podeszłam do laptopa. Postawiłam rzeczy na biurku. Zapaliłam lampkę nocną, po czym odpaliłam urządzenie.
Byłam ciekawa, czy czerwonowłosa dziewczyna mi odpisała. Jak tylko laptop się włączył, weszłam na stronę z moim grafikami. Od razu się na nią zalogowałam. Kiedy to zrobiłam, zawiodłam się, ponieważ nie otrzymałam żadnej odpowiedzi od dziewczyny. Zrobiło mi się smutno z tego powodu.
Wyszłam ze strony. Podłączyłam do urządzenia pendrive'a. Kiedy jego zawartość załadowała się, przejrzałam tytuły plików, znajdujących się na nim. Szukałam nazwy odcinka mojego ulubionego serialu, na którym skończyłam oglądać. Stiles Stilinski oraz jego przyjaciela zawsze potrafili poprawić mi humor. Nie ważne w jak złym stanie był.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz